Tym razem zauroczył mnie głęboki róż w połączeniu z kremowymi goździkami i delikatną zielenią. Może czosnek i koper w ślubnym bukiecie brzmi mało zachęcająco, jednek w tej wersji sprawdza się doskonale. Nadaje lekkiego charakteru i wprowadza ciekawe połączenie brudnej bieli i zieleni. Co myślicie?

1. Róża

2. Piwonia

3. Czosnek olbrzymi

4. Jarzmianka

5. Koper ozdobny

6. Goździk

Poniżej kompozycja na stoły, w tym samym charaktrzerze.

źródła zdjęć: Madamme Artisan Fleuriste

Wy też tak macie, że po powrocie z wakacji nie przeglądacie od razu zdjęć tylko zostawiacie je na później? Ja zaliczam się do tych osób:) Lubię zostawić szczegółowe przeglądanie zdjęć na później, na czas kiedy już wdrożę się w pracę i domowe zajęcia, prawie zapominając, że byłam na urlopie. Wtedy przeglądanie wakacyjnych kadrów sprawia mi największą frajdę:) Podobnie było i w tym roku. Przeglądając i wybierając te, które warto wywołać dla potomnych postanowiłam podzielić się moimi wrażeniami.

W tym roku planowaliśmy nasz urlop tzw. rzutem na taśmę. Postanowiliśmy spędzić go nietypowo, bo nie na słonecznej plaży tylko w mieście...Ale jakim mieście...najwyżej położonej stolicy w Europie, czyli Madrycie. To była moja pierwsza wizyta w Hiszpanii, ale sądzę, że nie ostatnia. Oto moje spostrzeżenia i wrażenia z tej dziewiczej wyprawy:) 

Po pierwsze - przyjemna pogoda 

Ze względu na fakt, że Madryt jest położony mniej więcej na wysokości 600 m. n.p.m. jest tam bardziej sucho niż na niższych terenach, stąd temperatura ponad 30 st. jest o wiele lepsza do zniesienia, bo nie ma wszechogarniającej wilgoci. Jest oczywiście gorąco, ale człowiek nie poci się stojąc w miejscu :) 

Po drugie - zamarzyłam o własnym balkonie. 

Każde mieszkanie posiada minimum dwa balkony, a w większości jest tak, że każde okno ma mały klimatyczny balkonik, na którym z przyjemnością można wypić poranną kawę a wieczorem pogadać z sąsiadem sącząc wino:) 

Po trzecie - zielone, zadbane parki 

Zieleń jest w Madrycie na każdym rogu. Jak nie park, to zielone rondo, jak nie drzewa liściaste to palmy, jak nie krzewy wzdłuż uliczek to piękne kwiaty w donicach.

Po czwarte - jedzenie 

Paella, jamon, tortilla, churros i tinto de verano...musicie spróbować:)

Po piąte - jeden z najfajniejszych dworców kolejowych jakie widziałam

Palmy i hodowla żółwi:) Estacion de Atocha w samym środku miasta.

Po szóste - trzy najważniejsze tytuły w piłce nożnej zdobyte pod rząd:) 

Szkoda tylko, że już odpadli z Olimpiady:) Mieliśmy szczęście być  w Madrycie, gdy Hiszpania wygrała Puchar Euro, towrzyszła temu fiesta i śpiewy do białego rana. Widzieć najlepszych piłkarzy z bliska bezcenne:) 

Po siódme podróże kształcą i jeśli tylko będziecie mieli okazję odwiedzić Madryt nie wahajcie się go zwiedzić po swojemu:)