Stało się już tradycją, że początek roku to gorący okres w branży ślubnej. Sezon w Poznaniu zainaugurowano 8 Stycznia VIII Poznańską Galą Ślubną na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Ekipa różowej bezy odwiedziła imprezę w poszukiwaniu informacji i inspiracji.

Poznańskie Targi cieszą się dużym zainteresowaniem, ilość odwiedzających z roku na rok wydaje się coraz większa i można stwierdzić, że wszędobylski kryzys branży nie dotyka. Pojawiając się punktualnie o godzinie 10:00, mogłyśmy zaobserwować falę napływających ludzi. Luźno i swobodnie było zaledwie przez 40 minut. Chwilę później przejście pomiędzy stoiskami wymagało sprytu i sprawności fizycznej.

Duża liczba zainteresowanych ma swój pozytywny wydźwięk, wskazuje na fakt, że przyszłe pary młode chcą wiedzieć dokładnie co oferuje rynek i są otwarte na nowe rozwiązania.

Na tegorocznych targach przekrój różnorodnych firm zajmujących się tematyką ślubną był duży i spełnił nasze oczekiwania. Na liście wystawców można było znaleźć zarówno salony sukien ślubnych, hotele, restauracje, sale weselne, wizażystki, kwiaciarnie, wedding planerów, fotografów jak również firmy oferujące dodatkowe usługi w postaci wypożyczania czekoladowych fontann, barów alkoholowych itp. Głównym punktem na mapie stoisk była scena, na której przez cały czas trwania targów odbywały się pokazy oraz organizowano konkursy z licznymi nagrodami.

Pomimo szerokiej oferty lokali weselnych, trudno mówić o wyborze podczas targów wymarzonego miejsca (oczywiste jest, że każdy chce na żywo zobaczyć salę i spróbować menu), ale jest to idealny moment dla pań poszukujących sukien ślubnych. Właśnie na targach mają możliwość zapoznania się z ofertą liczących się na rynku salonów ślubnych w jednym miejscu. Jest to zdecydowane ułatwienie. Daje możliwość porównania oferowanych modeli z różnych kolekcji, dotknięcia tkanin i umówienia się na przymiarki. Targi to również dobre miejsce na znalezienie fotografa. Możliwość obejrzenia końcowych efektów prac w postaci albumów, fotoksiąg, pomaga podjąć ostateczną decyzję. Jest to ważny element oferowanej usługi, którego nie można zobaczyć i ocenić przeglądając strony internetowe.

Naszą uwagę przykuła firma zajmująca się oświetleniem sal, która ze zwykłego, pustego wnętrzna za pomocą kilkunastu lamp potrafiła stworzyć salę balową rodem z hollywoodzkiego filmu. Dużym zainteresowaniem cieszyli się wystawcy zapewniający wynajem fontann czekoladowych. Spodobała nam się usługa firmy oferującej wynajem budek fotograficznych. Goście mogą w niej tworzyć zabawne zdjęcia i skompletować tym sposobem pamiątkowy album dla Pary Młodej. Zauważyłyśmy także, że coraz odważniej na polskie sale weselne wkraczają zagraniczne trendy np. „Candy Bar”, czyli stół zastawiony słodyczami – piankami, ciasteczkami, lizakami i cukierkami, które oczywiście kolorystycznie współgrają z resztą ozdób.

Niestety nic, co znalazłyśmy podczas wizyty na tych targach nie wzbudziło w nas zaskoczenia i efektu pt. „woooow tego jeszcze nie widziałam!!!”, a tego właśnie poszukiwałyśmy. Z przykrością trzeba przyznać, że poziom polskich targów nadal daleko odbiega od tego, co proponują zagraniczne eventy. Dużą część wystawiających się firm stanowiły nowe, małe, dopiero rozwijające się pozycje na ślubnym rynku. Część zapamiętanych, interesujących wystawców z zeszłego roku nie pojawiła się 8 stycznia. Zdziwiła nas bardzo uboga oferta cukierników i brak możliwości spróbowania weselnych wypieków.

Poszukiwałyśmy także specjalnych ofert sprzedażowych, jednak proponowane rabaty sięgały 10-15 %, co w naszej opinii nie były żadną szczególną okazją.

Pomimo kilku minusów jednogłośnie stwierdzamy że na początku drogi pod tytułem „organizacja własnego ślubu” warto się wybrać na targi, przymknąć oko na tłumy, bo jest to dobre miejsce żeby rozpoznać sytuację na rynku, zebrać kontakty do lokalnych firm, potem na spokojnie w domu przejrzeć i wybrać to co nas interesuje.

Nasza przygoda z tematyką ślubną rozpoczęła się w momencie, gdy stanęłyśmy przed wyzwaniem zorganizowania własnego ślubu i wesela bez niczyjej pomocy z zewnątrz. Jako wiecznie zabiegane i mające niewiele czasu przyszłe panny młode, pierwsze poszukiwania rozpoczęłyśmy w Internecie. Zasypane mnóstwem zagranicznych, weselnych inspiracji, stworzyłyśmy wizje jak ma wyglądać wymarzona suknia, bukiet i dekoracje. Następnie rozpoczęłyśmy poszukiwania rodzimych firm, które potrafiłyby zamienić nasze wyobrażenie o idealnym ślubie w rzeczywistość. I tutaj zaczęły się schody, firm oferujących różnego rodzaju usługi ślubne w Polsce są setki, tysiące a może nawet jeszcze więcej. Która jest najlepsza? Którą wybrać? Zdałyśmy sobie sprawę, że przed takimi dylematami codziennie staje wiele kobiet przygotowujących się do ślubu, dlatego postanowiłyśmy stworzyć w Internecie miejsce dla nich. Tak powstała Różowa beza.

Chcemy stać się nie tylko źródłem inspiracji, ale przede wszystkim podzielić się naszym doświadczeniem i pokazać, że realizacja pięknego, nowoczesnego ślubu i wesela jak z journala jest możliwa! I wiele polskich firm może nam w tym pomóc! Różowa beza powstała z myślą nie tylko o kobietach zaczynających swoją przygodę z organizacją ślubu, ale także o tych, które są już zaawansowane w swoich działaniach. Postaramy się stworzyć miejsce pełne oryginalnych pomysłów, pokazać jak własnoręcznie wykonać piękne ozdoby, gdzie szukać wymarzonej sukni ślubnej, dodatków, akcesoriów, na co zwrócić uwagę przy wyborze miejsca na weselną zabawę, przedstawimy młodych, zdolnych fotografów, przeprowadzimy przez wszystkie formalności związane z przygotowaniem ślubu. Postaramy się przekonać, że przygotowania do ślubu to nie tylko męcząca konieczność, ale dobra zabawa!

Bądźcie z nami
Marta&Ramona


fot. Wojtek Iżykowski