W dzisiejszych czasach zwyczaje weselne nie są już takie same jakie były, gdy nasi rodzice brali ślub. Dziś pary młode prześcigają się w wymyślaniu atrakcji dla gości, które już na stałe wpisały się w organizację wesela. Dlatego obstawiam, że ten amerykański trend z wykorzystaniem food trucków na weselach wkrótce może stać się bardzo popularny również w Polsce. Tym bardziej, że biznes jedzenia serwowanego na ulicy ze stylowego auta, przyczepy czy roweru kwitnie.

Każdy z nas z pewnością ma już ulubiony truck, więc dlaczegoby nie, zamiast barszczu po północy zaserwować gościom coś z foodtruckowego menu?
Trzeba jednak pamiętać, że wesele to nie jarmark uliczny dlatego przedstawiamy kilka wskazówek, jak wykorzystać te mobilne jadłodajnie z klasą!

1. Przedstaw menu

Goście w różnym wieku to na polskich weselach norma. Osoby starsze mają tradycyjne upodobania kulinarne i rzadko próbują czegoś nowego. Często kuchnia foodtruckowa łączy w sobie różne smaki i aromaty, więc będą mieli świetną okazję skosztować coś, czego w życiu nie próbowali. 



2. Krótkie menu to podstawa 

Wybierz krótkie menu składające się z maksymalnie 3 rzeczy do wyboru, w taki sposób unikniesz długiego oczekiwania na zamówienia przez gości, a jednocześnie nie będzie nudno.

3. Zorganizuj miejsce do siedzenia

Nie pozwól by goście stali w kolejce przy okienku, kilka krzeseł i duży stół z pewnością pomogą w integracji rodzin.



4. Różnorodność kluczem do sukcesu 

Idealnie wybrać 2-3 ulubione food trucki. Ważne, aby menu się nie pokrywało.



5. Zadbaj o środowisko

Świetnie się sprawdzą papierowe talerze i kubki albo może warto rozważyć jadalne talerze z otrębów pszennych.


 
źródło zdjęć: 1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 

Że też ja na to nie wpadłam dwa lata temu, kiedy sama organizowałam wesele. Wielki, dmuchany...zamek do skakania. Najbardziej elegancki były biały, choć kolorowy również ma swój urok. Najlepiej sprawdzi się na przyjęciu gdzie jest dużo dzieciaków, a i goście dorośli mają w sobie pierwiastek dziecięcy i będą chcieli się trochę rozruszać w trakcie przyjęcia:) Świetny gadżet do sesji zdjęciowej, której efekty z pewnością będą Was rozweselać  długo po zakończeniu weselnego przyjęcia. 

 Zdjęcia 1 / 2 / 3 / 4 / 5 /

Wszystko zaczęło się już dobre parę lat temu...Najpierw ten trend pojawił się w branży fryzjerskiej. Cieniowane odcienie włosów wyglądały jak naturalnie rozjaśnione słońcem - od ciemniejszych u nasady do coraz jaśniejszych na końcach. Kobiety to pokochały. Za włosami ten trend wkradł się w właściwie wszędzie i jest wykorzystywany nie tylko z odcieniami naturalnymi, ale także kolorami fluo. W modzie królują cieniowane koszule i letnie sukienki, w dekoracji wnętrz znajdziemy cieniowaną ceramikę czy obrazy.

Również branża ślubna pokochała ten sposób łączenia kolorów. Odważne panny młode decydowały się na cieniowane suknie lub wybierały takie sukienki dla druhen. Te bardziej tradycyjne decydowały się na cieniowane zaproszenia. Z czasem trend wkradł się także do słodkich stołów i pojawiły się ombre torty we wszystki odcieniach.

W poszukiwaniu inspiracji natknęłam się jednak na pomysł, który wydaje mi się bardzo łatwy do realizacji właściwie na każdym ślubie i przyjęciu - dekoracje ombre wykonane z kwiatów. Banał prawda? Ale patrzcie jaki efektowny :)

Bukiety ombre wyglądają bardzo efektownie. Świetnie wyglądają w soczystych kolorach pomarańczy, czerwieni i rożu, ale  jeśli chcecie osiągnąć bardziej dramatyczny efekt postawcie na odcienie fioletu.

Dekoracje kwiatowe na stołach to mój absolutny faworyt. Jeśli ma być elegancko to wybierzcie jeden kolor w kilku odcieniach, a jeśli lubicie trochę zaszaleć postawcie na mocne odcienie wszystkich kolorów tęczy.

Pewnie myślicie że aby wykonać kwiatowe dekoracje musicie zgłosić się do florysty. Nic bardziej mylnego! Takie dekoracje można wykonać bardzo prosto samemu, wystarczy kilka szklanek, świeże kwiaty, trochę czasu i wyobrażni aby stworzyć coś efektownego. 

  Zdjęcia: 1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8 / 9 / 10 / 11 / 12 / 13 / 14 / 15 

Zdjęcia ślubne to fantastyczna pamiątka tego wyjątkowego dnia. Wg. mnie ważne, aby oprócz reporterskiej dokumentacji całego eventu, w kolekcji zdjęć znalazły się też te potocznie zwane "pozowanymi", nie tylko Pary Młodej, ale także wszystkich gości. Wiele osób ich nie lubi, zarzuca im się sztuczność, ja jednak uważam, że z pewnością docenimy je za kilka - kilkanaście lat, kiedy będziemy chcieli odtworzyć wspomnienia z własnego ślubu, przypomnieć sobie wszystkich gości, sprawdzić czy się mocno zestarzeliśmy;)  Ważne jest jednak, aby na te pozowane zdjęcia był pomysł, aby goście nie czuli przymusu robienia tego zdjęcia, ale sami chcieli brać w tym udział.

Zapytana przez przyjaciółkę o pomysł na sesję fotograficzną z gośćmi przypomniałam sobie zdjęcia, jakie często można znaleźć z kolorowych, amerykańskich magazynach prezentujące np. zwycięzców Oskarów, albo filmowych debiutantów czy najbardziej popularne nazwiska. Mistrzynią robienia takich zdjęć jest słynna fotografka Annie Leibovitz, która już od prawie 20 lat, co roku przygotowuje sesję okłądkową do tzw. "Hollywood Issue" słynnego magazynu Vanity Fair.

Myślę, że te zdjęcia mogą być świetną inspiracją do sesji z gośćmi. Znaleźć się na nich mogą same panie, sami panowie. Można podzieić gości wg. wieku, koloru włosów czy koloru sukienki, lub postawić na totalną różnorodność. Wystarczy ciekawe tło - kilka krzeseł, kanapa, obraz i goście, którzy na czas sesji, mogą poczuć się jak gwiazdy Hoolywood. Świetna zabawa gwarantowana, a efekty takiej sesji będziemy oglądać z przyjemnością.  

źródło zdjęć: 1 / 2 / 3 / 4 / 5 

Dzieci na weselu. Ta kwestia pojawia się zawsze, podczas przygotowywania listy gości, dlatego decyzję czy nasze wesele będzie "kids friendly" należy podjąć stosunkowo wcześnie. 

Czy wypada nie zapraszać dzieci?

Jest to kwestia bardzo indywidualna. Rodzice dzielą się na takich, którzy nie wyobrażają sobie wesela bez udziału maluchów oraz na takich, którzy uważają, że przyjęcia weselne to wydarzenie zarezerowane wyłącznie dla dorosłych. Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli zdecydujecie się na ślub " tylko dla dorosłych" to możecie spotkać się z krytyką oraz negatywną odpowiedzią na część zaproszeń. Należy jednak pamiętać, że specyfika polskich wesel, w odróżnieniu od amerykańskich, jest taka, że rozpoczynają się stosunkowo późno i trwają z reguły do rana, więc jest to pora, w której dzieci nie są już najdelikatniej mówiąc w najlepszej formie. Zdecydowanie łatwiej jest zorganizować wesele bez dzieci, w momencie, gdy goście mieszkają w tym samym mieście, w którym odbywa się przyjęcie. Rodzice mogą wtedy zostawić pociechy u babci czy wynająć nianię, która zaopiekuje się nimi na kilka godzin. W przypadku, gdy wesele wiąże się z dalszą podróżą może być trudniej "uniknąć" ich udziału. Należy także pamiętać, że można wprowadzić ograniczenie wiekowe dla młodych gości i zaprosić młodzież w wieku 15+. Nastolatki zdecydowanie nie wymagają specjalnego traktowania, będą się czuły wręcz lepiej, jeśli potraktujecie ich jak dorosłych. 

Czy należy przygotować specjalne zaproszenia?

Aby jasno dać do zrozumienia gościom czy ich dziecko jest zaproszone czy nie, wystarczy wpisać jego imię w kartę zaproszenia. Nie zaszkodzi także porozmawiać o tej kwestii w momencie ich wręczania. Można wtedy jasno podkreślić, jakie jest nasze stanowisko. Dla opcji "no kids" sugeruję dodać dopisek, że przyjęcie jest tylko dla dorosłych, jednak część osób uważa to za nieeleganckie. 

Czy dzieci potrzebują specjalnego menu?

Jeśli już zdecydujecie się na ślub i wesele z udziałem dzieci, warto przygotować dla nich zajęcia, które pozwolą im poczuć się ważnymi, w tym specjalnym dniu. Mogą np. wprowadzać Pannę Młodą do kościoła, sypiąc przed nią kwiatki, podać obrączki świadkowi, odprowadzić gości na miejsca lub rozdać upominki. Jeśli na Waszej liście gości uzbiera się spora gromadka maluchów, warto zorganizować dla nich opiekę oraz kilka atrakcji. Najlepszym rozwiązaniem będzie animator, który zorganizuje gry i zabawy, dopilnuje podczas obiadu i zadba o ich bezpieczeństwo, aby rodzice mogli bezstresowo brać udział w przyjęciu. Warto pomyśleć o osobnym pomieszczeniu, w którym dzieci zasiądą do obiadu. Ważne, aby było to miejsce bezpieczne do zabawy, aby nie plątały się pomiędzy stolikami, pełnymi gorących półmisków, ostrych noży i szklanych kieliszków. Specjalne menu dla dzieci to świetny pomysł! Wykwintna kaczka z żurawiną czy sandacz w cieście może nie przypaść dzieciakom do gustu. Najlepiej postawić na prostotę - dania makaronowe czy minihamburgery, a na deser owocowe pucharki.

 

źródła zdjęć: 1 / 2-3 / 4 / 5-6 / 7 / 8 

Karnawał to idealny czas na szalone pomysły. Dozwolone są cekiny, błyszczące kamienie i ... "zimne ognie". Są nieduże, nie robią hałasu, za to efektownie się iskrzą i rozświetlają wieczór. 

Bierzecie ślub w którymś z zimowych miesięcy, gdy dzień jest krótki i szybko robi się ciemno? A może planujecie wyjazd w podróż poślubną pod osłoną nocy, prosto z weselnego przyjęcia? Zimne ognie w takich sytuacjach sprawdzą się idealnie. Goście mogą powitać ich blaskiem Parę Młodą, wychodzącą z kościoła lub pożegnać, gdy odjeżdża w nocy w podróż. W sprzedaży znajdziecie ognie różnej długości - od krótkich 16 cm, do bardzo długich 70 cm, ich koszt nie jest zbyt wygórowany, więc może warto o tym pomyśleć? Na pewno warto uczulić gości, aby uważali na suknię Panny Młodej oraz innych pań, gdyż spadające iskierki mogą uszkodzić delikatne materiały.

Innym sposobem na wykorzystanie zimnych ogni może być atrakcja weselna w postaci sesji zdjęciowej z ich udziałem. Koniecznie musicie uprzedzić fotografa, że planujecie coś takiego, żeby mógł przygotować odpowiedni sprzęt do tego typu zdjęć. Warto także omówić z nim wszystko wcześniej, aby ocenił, o której godzinie najlepiej przeprowadzić sesję oraz wybrał odpowiednie miejsce, w którym efekt będzie najlepszy. Poniżej kilka niesamowitych iskrzących zdjęć!

źródła zdjęć: 1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6-9 

Kiedy organizowałam swoje wesele fotobooth było nową atrakcją. Wystarczył rok, aby zdjęcia ze śmiesznymi gadżetami stały się bardzo popularne i przybrały różne formy :)

Zastanawiałam się co może je przebić... do czasu, gdy trafiłam na ten filmik...

Zapowiada się prawdziwy hit wśród weselnych atrakcji... Slow Motion Video Booth! Z niecierpliwością czekam, kiedy oferować ją będą polskie firmy.

Autor zdjęcia: Arek Zaremba

Są ludzie, którzy w tańcu czują się jak ryba w wodzie, ale są też tacy, którym dwuminutowy występ przed zebranymi gośćmi spędza sen z powiek. Tradycją jest, że weselną zabawę rozpoczyna para młoda wyjątkowym pierwszym tańcem. Jak się do niego przygotować i przy okazji dobrze się bawić? 

Po pierwsze muzyka!

Utworów do wyboru są miliony o ile nie więcej. Najlepiej wybrać taki, który kojarzy się Wam ze sobą nawzajem - przypomina początki Waszej znajomości albo ważne momenty. Warto jednak wsłuchać się w słowa piosenki, czy przypadkiem nie mówią o zdradzie albo nieszczęśliwej miłości. Przedstawiam Wam moją listę TOP5. Nie znajdziecie na niej walca ani typowych przytulanych, wolnych ballad. Jestem raczej zwolenniczką znanych hitów, które z pewnością rozbujają nie tylko parę młodą, ale też zgromadzonych gości.

 5. Lenny Kravitz "I belong to You"

4. Frank Sinatra & Bono "I've got You under my skin" 

3. Michael Jackson "The way You make me feel" 

2. Beyonce "Love on top"

 1. Queen "I was born to love You" 

Po drugie kroki!

Każdy utwór to inny rytm, inne tempo i inne kroki można do niego dołączyć. Bez względu na to czy chcecie nauczyć się bardziej skomplikowanego układu choreograficznego czy po prostu chcecie zatańczyć razem, pobranie lekcji tańca naprawdę się opłaca! Sprawdziłam to na własnej skórze przygotowując się do własnego ślubu. Byłam przekonana, że oboje z moim przyszłym mężem mamy poczucie rytmu i umiemy tańczyć. Jakże byłam zdziwiona, gdy udaliśmy się na kilka lekcji tańca i okazało się, że zamiast uczyć się wyrafinowanego układu, uczyliśmy się wspólnie poruszać po parkiecie bez potknięć i deptania po butach! Okazało się, że taniec w parze wcale nie jest taki prosty jak nam się wydawało. Zaczęliśmy od podstawowego kroku na dwa i potem stopniowo dodawaliśmy kolejne figury, aby nasz taniec nie był nudnym obracaniem się na parkiecie tylko miał kilka urozmaiceń. Nauczyciel tańca dał nam kilka dobrych rad, o których warto pamiętać:

  • tempo - dobierzcie odpowiedne do swoich możliwości i pamiętajcie, że im wolniejszy utwór tym trudniej go zatańczyć i nie zanudzić zebranych gości
  • buty - trenujcie w butach, w których będziecie tańczyć w dniu ślubu, w butach na obcasie tańczy się łatwiej, gdyż siła ciężkości jest przełożona na palce, jednak na początku łatwo stracić równowagę, więc warto poćwiczyć
  • prowadzący - to panowie prowadzą w tańcu, a panie od samego początku powinny poddać się ich prowadzeniu
  • postawa i uśmiech  - wyprostuj plecy, wciągnij brzuch, od razu wyglądasz jak profesjonalista, a uśmiech na twarzy zachęci wszystkich do zabawy  

Po trzecie have fun! 

Nieważne czy będziecie tańczyć rock&rolla, walca czy zwykły taniec na dwa, pamiętajcie, że to ma być szczęśliwy moment, który będziecie wspominać za kilkanaście lat z uśmiechem. Nie zważajcie na pomyłki w krokach czy nieudane obroty, zdarzają się nawet najlepszym! Po prostu bawcie się! 

Nie taki Justin Bieber straszny, jakim go malują ;)

Wersje tańczone... 

 
 

Pierwszy układ zdecydowanie wygrywa, jednak nadal nie potrafimy zadecydować, kto zrobił na nas większe wrażenie: Pan Młody czy jego Świta? ;) Co myślicie?

I wersja śpiewana...

Uczestniczycie w obchodach Nocy Kupały? W tradycji słowiańskiej to jedno z najradośniejszych świąt w roku, poświęcone żywiołom o oczyszczających mocach, czyli wodzie i ogniu. To również święto Słońca i Księżyca. Istnieje nawet litewska pieśń, nawiązująca do Nocy Kupały, która opowiada ich miłosną historię: "Po stworzeniu świata, Księżyc ożenił się ze Słońcem. Kiedy jednak Słońce po nieprzespanej nocy poślubnej wstało i wzniosło się ponad horyzont, Księżyc je opuścił i zdradził z Jutrzenką. Od tamtej pory oba ciała niebieskie są wrogami, którzy nieustannie ze sobą walczą i rywalizują – najbardziej podczas letniego przesilenia, kiedy noc jest najkrótsza, a dzień najdłuższy."

Noc Kupały to przede wszystkim święto miłości i płodności. Wszelkie obrzędy przeprowadzane podczas tej nocy miały zapewnić świętującym miłość, zdrowie i urodzaj. Tym najbardziej znanym jest puszczanie wianków, które stanowiły swoistą wróżbę dla puszczających je młodych dziewczyn. Jeśli wianek został wyłowiony przez kawalera, oznaczało to szybkie zamążpójście. Jeśli odpłynął, dziewczyna wyjdzie za mąż, ale nieprędko, gdy spłonął doszczętnie, utonął lub zaplątał się w sitowiu, prawdopodobnie zostanie ona starą panną ;). 

W czasach, gdy kojarzenie małżeństw należało do rodziny, dla dziewcząt, które chciały uniknąć zwyczajowej formy dobierania partnerów Noc Kupały była szansą na zdobycie tego wybranego. W porozumieniu z dziewczętami kawalerowie wyławiali konkretne wianki, w ten sposób łącząc się w pary i unikając złośliwych komentarzy. Ha!

Tradycja Nocy Kupały może nie w takim stopniu jak kiedyś, ale podtrzymywana jest do dziś. W Poznaniu oprócz tradycyjnych obrządków, Fundacja ARS od trzech lat organizuje widowisko puszczania lampionów, które unosząc się do nieba mają symbolizować spełniające się życzenia. To dobry pomysła na to, aby pokazać jak ciekawe może stać się połączenie tradycji z nowoczesnością. W tym roku była to próba bicia rekordu Guinessa, który na razie należy do Indii. 25 marca 2012 r. wypuszczono tam w niebo 11 856 lampionów, znalazłyśmy też niepotwierdzone informacje, że rekord ten został pobity w Rumunii - 12 500 wypuszczonych lampionów. Nie mamy jeszcze informacji jaki wynik udało się osiągnąć w Poznaniu. Poniżej kilka zdjęć z wczorajszego wieczoru.