Targi Ślubne Poznań 2012
25/02/2012

Stało się już tradycją, że początek roku to gorący okres w branży ślubnej. Sezon w Poznaniu zainaugurowano 8 Stycznia VIII Poznańską Galą Ślubną na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Ekipa różowej bezy odwiedziła imprezę w poszukiwaniu informacji i inspiracji.

Poznańskie Targi cieszą się dużym zainteresowaniem, ilość odwiedzających z roku na rok wydaje się coraz większa i można stwierdzić, że wszędobylski kryzys branży nie dotyka. Pojawiając się punktualnie o godzinie 10:00, mogłyśmy zaobserwować falę napływających ludzi. Luźno i swobodnie było zaledwie przez 40 minut. Chwilę później przejście pomiędzy stoiskami wymagało sprytu i sprawności fizycznej.

Duża liczba zainteresowanych ma swój pozytywny wydźwięk, wskazuje na fakt, że przyszłe pary młode chcą wiedzieć dokładnie co oferuje rynek i są otwarte na nowe rozwiązania.

Na tegorocznych targach przekrój różnorodnych firm zajmujących się tematyką ślubną był duży i spełnił nasze oczekiwania. Na liście wystawców można było znaleźć zarówno salony sukien ślubnych, hotele, restauracje, sale weselne, wizażystki, kwiaciarnie, wedding planerów, fotografów jak również firmy oferujące dodatkowe usługi w postaci wypożyczania czekoladowych fontann, barów alkoholowych itp. Głównym punktem na mapie stoisk była scena, na której przez cały czas trwania targów odbywały się pokazy oraz organizowano konkursy z licznymi nagrodami.

Pomimo szerokiej oferty lokali weselnych, trudno mówić o wyborze podczas targów wymarzonego miejsca (oczywiste jest, że każdy chce na żywo zobaczyć salę i spróbować menu), ale jest to idealny moment dla pań poszukujących sukien ślubnych. Właśnie na targach mają możliwość zapoznania się z ofertą liczących się na rynku salonów ślubnych w jednym miejscu. Jest to zdecydowane ułatwienie. Daje możliwość porównania oferowanych modeli z różnych kolekcji, dotknięcia tkanin i umówienia się na przymiarki. Targi to również dobre miejsce na znalezienie fotografa. Możliwość obejrzenia końcowych efektów prac w postaci albumów, fotoksiąg, pomaga podjąć ostateczną decyzję. Jest to ważny element oferowanej usługi, którego nie można zobaczyć i ocenić przeglądając strony internetowe.

Naszą uwagę przykuła firma zajmująca się oświetleniem sal, która ze zwykłego, pustego wnętrzna za pomocą kilkunastu lamp potrafiła stworzyć salę balową rodem z hollywoodzkiego filmu. Dużym zainteresowaniem cieszyli się wystawcy zapewniający wynajem fontann czekoladowych. Spodobała nam się usługa firmy oferującej wynajem budek fotograficznych. Goście mogą w niej tworzyć zabawne zdjęcia i skompletować tym sposobem pamiątkowy album dla Pary Młodej. Zauważyłyśmy także, że coraz odważniej na polskie sale weselne wkraczają zagraniczne trendy np. „Candy Bar”, czyli stół zastawiony słodyczami – piankami, ciasteczkami, lizakami i cukierkami, które oczywiście kolorystycznie współgrają z resztą ozdób.

Niestety nic, co znalazłyśmy podczas wizyty na tych targach nie wzbudziło w nas zaskoczenia i efektu pt. „woooow tego jeszcze nie widziałam!!!”, a tego właśnie poszukiwałyśmy. Z przykrością trzeba przyznać, że poziom polskich targów nadal daleko odbiega od tego, co proponują zagraniczne eventy. Dużą część wystawiających się firm stanowiły nowe, małe, dopiero rozwijające się pozycje na ślubnym rynku. Część zapamiętanych, interesujących wystawców z zeszłego roku nie pojawiła się 8 stycznia. Zdziwiła nas bardzo uboga oferta cukierników i brak możliwości spróbowania weselnych wypieków.

Poszukiwałyśmy także specjalnych ofert sprzedażowych, jednak proponowane rabaty sięgały 10-15 %, co w naszej opinii nie były żadną szczególną okazją.

Pomimo kilku minusów jednogłośnie stwierdzamy że na początku drogi pod tytułem „organizacja własnego ślubu” warto się wybrać na targi, przymknąć oko na tłumy, bo jest to dobre miejsce żeby rozpoznać sytuację na rynku, zebrać kontakty do lokalnych firm, potem na spokojnie w domu przejrzeć i wybrać to co nas interesuje.

0 komentarzy

Zostaw komentarz

Różowa Beza zastrzega sobie prawa do usuwania komentarzy zawierających treści wulgarne